sobota, 23 listopada 2019

Róże Sweet Cheeks od NYX Professional Makeup

Róże, to zawsze był dla mnie kłopot. Przez kompleks posiadania dużej głowy, nie nakładałam nigdy różu, bo zawsze miałam wrażenie, że przez to moje policzki i cała twarz są jeszcze większe. Z czasem kompleks minął, a ja zaczęłam doceniać magię różu - i coraz częściej ich używam. Róże z serii Sweet Cheeks są jednymi z moich ulubionych, a dlaczego? O tym dowiecie się w poście! 












Zawsze miałam kompleks wielkiej głowy! Mam szeroką twarz i wielkie policzki, więc jak tylko mogłam - unikałam róży, bo uważałam, że jeszcze bardziej podkreślają moje mięsiste policzki. 

Mimo namów z każdej strony - zwłaszcza kiedy zaczęłam szkolić się w wizażu - nie pozwoliłam sobie przemycić ani grama różu do makijażu. 

Z czasem jednak, kiedy zaczęłam eksperymentować z makijażem trochę więcej... Przekonałam się, że nie taki róż straszny jak się wydawał :) ... I wtedy się zaczęło! Pokochałam róże bez końca, moja kolekcja ciągle się powiększa i w tym momencie nie wyobrażam sobie makijażu swojego czy moich klientek bez chociażby odrobiny różu.



Jakiś czas temu otrzymałam dwa odcienie róży z serii Sweet Cheeks Glow od NYX Professional Makeup i od pierwszego użycia je polubiłam! 


OPAKOWANIE :

Plastikowe, solidnie zamykane. Z góry przezroczyste, dzięki czemu dokładnie widać odcień produktu. Wygląd opakowania w tym przypadku nie jest jakoś mega powalający i interesujący (co w przypadku NYX jest na prawdę rzadkością), ale i tak uważam, że jest ładnie zrobione. 

Minus za szybkie rysowanie się powierzchni opakowania, przez co wyglądają jakbym miała je już kilka lat i wcale nie oszczędzała. Niestety to da się zauważyć w większości plastikowych opakowań - zawsze zastanawia mnie to, czy tylko ja przejmuję się takimi drobiazgami...?





Kolory, które posiadam, to "Citrine Rose" i "Summer Breeze". Pierwszy z nich, to piękny malinowy odcień, a drugi, to ciepła brzoskwinia. 

Oba kolory są z serii GLOW - dlaczego to podkreślam? Właśnie dlatego, ze cała kolekcja róży Sweet Cheeks jest podzielona na wersję matową i wersję połyskującą, czyli GLOW i MATTE.



KONSYSTENCJA I KRYCIE :

Moim pierwszym wrażeniem było to, że jak na produkt połyskujący - te róże mają dość zbitą i twardą konsystencję. Okazuje się jednak, że wcale nie są aż tak twarde, żeby sprawiały trudność w nabraniu na pędzel czy nakładaniu na skórę.

Do tego ich pigmentacja jest na prawdę świetna - wystarczy odrobina produktu, a efekt jest już wystarczająco mocny. W niektórych przypadkach zdarzało mi się nawet przesadzić z jego ilością i trzeba było później to naprawić :) 

Jeśli chodzi o to, że są połyskujące - nie ma się o co bać. Nie jest to taki błysk jak rozświetlacz, który rzuca się w oczy, a raczej delikatny, subtelny efekt "glow", który sprawia, że skóra sprawia wrażenie wypoczętej i odżywionej. UWIELBIAM TO! 






Na zdjęciu niżej : po lewej "Citrine Rose", po prawej "Summer Breeze".



DOSTĘPNOŚĆ I CENA :

Jak już wyżej wspomniałam - kolekcja Sweet Cheeks składa się z dwóch różnych wykończeń, czyli MATTE I GLOW. 

W serii MATTE znajdziemy aż 12 różnych kolorów, a cena każdego z nich, to 35 zł
W serii GLOW znajdziemy również 12 różnych kolorów, a cena każdego z nich, to też 35 zł.

CO CIEKAWE : Obie serie posiadają te same kolory, jednak o różnych wykończeniach. Jeśli spodoba Wam się jakiś odcień w serii o matowym wykończeniu, to jego odpowiednik kolorystyczny znajdziecie też w serii połyskującej i na odwrót ;) 


Róże możecie zakupić w stacjonarnych sklepach NYX Professional Makeup oraz w ich sklepie internetowym, a od listopada ich szafy będą pojawiać się w sklepach Rossmann w Polsce, więc warto sprawdzić też tam :)


______________________


PODSUMOWANIE :

PLUSY :
- duży wybór kolorów
- dwa różne wykończenia
- solidne opakowanie
- fajna konsystencja
- dobra pigmentacja

MINUSY :
- szybko rysujące się opakowanie 


Znacie te produkty ? Jeśli tak, do dajcie znać co o nich sądzicie :) 

Do następnego posta! 

3 komentarze:

  1. A ja się nie mogę do nich przekonać i nadal używam klasycznie - Makeup Revolution. Dla mnie MUR to najlepsze kosmetyki do makijażu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo - co kupię jakąś inną paletkę to najbardziej jestem przekonana i wracam do Makeup revolution.

      Usuń
  2. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń