środa, 4 maja 2016

Maybelline COLOR TATTOO

Maybelline Color Tattoo, to jeden z niewielu produktów, które kupiłam na promocji w Rossmannie. Już od jakiegoś czasu myślałam nad zakupem tego kosmetyku, ponieważ dużo dobrego o nim słyszałam. Miałam nadzieję, że ten kremowo - żelowy cień sprawdzi się do stylizacji brwi, jednak niestety się do tego nie nadaje... Znalazłam dla niego inne zastosowanie! Chcecie wiedzieć jakie?












Wspomniałam już, że kupiłam ten produkt na promocji w Rossmannie. Wrócę do tej historii ostatni raz, ponieważ historia związana z zakupem tego produktu jest świetna.
Wybrałam się do Rossmanna z zamiarem zakupu tego żelowego cienia, ponieważ chciałam przetestować go na własnej skórze. Skoro trafiła mi się promocja -49% stwierdziłam, że tym bardziej muszę kupić go teraz, bo jeśli okaże się bublem, to przynajmniej stracę mniej pieniędzy...
Przed Rossmannem pojawiłam się około 9.30 pierwszego dnia promocji (nie specjalnie, po prostu akurat tamtędy przejeżdżałam) i niestety... Trafiłam na tłum rozpychających się kobiet, które chciały wszystko zgarnąć do swojego koszyka.

Interesowały mnie trzy rzeczy: eyeliner, tusz do rzęs i ten żelowy cień do powiek. Wiedziałam do jakiej szafy chcę podejść, więc mascarę i eyeliner znalazłam w dwie sekundy. Kolejnym produktem poszukiwanym by nieszczęsny bohater tego wpisu.

Podeszłam do szafy Maybelline i z wielkim trudem dopchałam się do stojaczka z Color Tattoo. Znalazłam jedyne 4 sztuki tego produktu, z czego WSZYSTKIE BYŁY OTWARTE I WYMACANE. Z łatwością mogłam zobaczyć linie papilarne wszystkich "testujących".
Podeszłam do Pani pracującej w drogerii, która akurat wykładała towar na sklepowe półki i poprosiłam o przeszukanie półki pod szafą. Miałam nadzieję, że znajdzie się jakaś zaplombowana, nie ruszona sztuka...

Kiedy pracownica przepchnęła się przez tłumy i udało jej się otworzyć szufladę, nie mogła nawet w niej nic znaleźć, ponieważ wygłodniały tłum zaczął szukać swoich łupów w tej oto szufladzie. W końcu kupiłam tą zmacaną sztukę... 


Chyba skutecznie zraziłam się do promocji w Rossmannie... Chyba wolę kupić drożej. Co Wy myślicie o tej promocji?




Biorąc pod uwagę, że wybrałam najmniej zniszczoną sztukę, to i tak mogę się przyczepić do jej wyglądu... Niby sama się na to pisałam, ale ej! To porysowane opakowanie i odklejającą się etykietką mnie bardzo denerwuje.

Nie podoba mi się też to, że kiedy otwieram produkt etykietą do góry (czyli tym, co widzicie na powyższym zdjęciu), to otwieram go "do góry nogami". 
Oprócz tego muszę też dodać, że jak na taki mały produkt, to słoiczek jest bardzo ciężki i dodaje zdecydowanie za dużo wagi do mojej kosmetyczki.




Etykieta i pierwsze wrażenie po otwarciu kosmetyku daje do zrozumienia, że kolor wcale nie jest czarny, a czarny z turkusowo - białym brokatem. Tym bardziej nazwa kojarzyła mi się z czymś innym niż zwykła czerń, bo "Timeless" - "ponadczasowa"? Po nałożeniu na skórę okazuje się, że jest jednak czarny, bez żadnych drobinek. Delikatnie błyszczy.

Konsystencja produktu jest tak gęsta, że nie trzeba martwić się o wylanie lub wytrząśnięcie produktu z opakowania.




Na początku napisałam, że miałam nadzieję używać go do stylizacji brwi. Niestety, produkt jest tak gęsty, że ciężko nabrać go na skośny i cienki pędzelek przeznaczony do podkreślania brwi. Stylizacja brwi tym żelowym cieniem jest praktycznie niemożliwa.
Mogłabym nawet napisać, że konsystencja nie jest żelowa ani kremowa, a bardziej jak gęsta pasta.




Po nałożeniu na skórę niewielkiej ilości, kolor jest nierówny i widać delikatne grudki. W przypadku gdy nakładamy grubszą i bardziej obfitą warstwę, kolor jest mocny, nie prześwituje i daje intensywny efekt.




Niestety muszę przyznać mu minus za ciężkie nakładanie i dość trudne rozmazywanie produktu. Plus daję za trwałość, ponieważ zmycie go wodą jest praktycznie niemożliwe, a zwykły płyn do demakijażu nie pozbędzie się go w całości. Potrzebny do niego jest jakiś dobry dwufazowy płyn.




Cieszę się jednak, że znalazłam dla niego inne zastosowanie. Nie mogę nim namalować kresek ani podkreślić brwi i wszystkie precyzyjne, ostre linie są niemożliwe do wykonania, ale za to cień sprawdza się dobrze jako baza pod ciemne cienie do powiek lub brokaty - dobrze je "przylepia" do skóry. Zastanawiałam się nad dodaniem odrobiny Duraline z Inglot do tego żelowego cienia, ale jeszcze tego nie wypróbowałam.


PODSUMOWANIE:

PLUSY:
- produkt jest tak gęsty, że nie wyleje się ani nie wytrząśnie z opakowania,
- po nałożeniu odpowiedniej ilości kolor jest bardzo intensywny,
- po nałożeniu odpowiedniej ilości kolor nie prześwituje,
- jest dobrą bazą dla ciemnych cieni do powiek,
- jest dobrą bazą dla brokatów,
- ciężko go rozmazać,
- jest bardzo trwały,
- ciężko go zmyć,


MINUSY:
- produkt otwiera się "do góry nogami",
- etykieta sugeruje, że jest to brokatowa czerń,
- bardzo ciężki słoiczek,
- zbyt gęsta konsystencja,
- ciężko nabrać go na cienki lub miękki pędzelek,
- cena (jak za takie małe opakowanie i minusy, to cena jest bardzo wysoka),
- jeśli nałożymy cienką warstwę, to produkt nierówno kryje i widać delikatne grudki,
- ciężko się go nakłada,



Wydawało mi się, że Color Tattoo ma więcej plusów niż minusów, ale po moim podsumowaniu widzę, że jednak się myliłam... Cieszę się, że kupiłam go na promocji, dzięki czemu nie wydałam na niego aż tak dużej kwoty. Mam nadzieję, że znajdę dla niego jeszcze jakieś zastosowanie...
Mam też nadzieję, że nie tylko ja mam o nim takie zdanie i tak na prawdę, to tylko mi trafił się bubel. Jak myślicie? Może macie ten produkt?


21 komentarzy:

  1. Szkoda że się nie sprawdził, ja mam 2 kolory takie bardziej beżowe i z nich jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może te jaśniejsze są trochę lepsze :)

      Usuń
  2. Ja akurat tego odcienia nie mam. Mam 4 inne i sobie chwalę. Co do promocji to masakra... wymacane wszystko, ja zdecydowanie wolę zamówić drożej o parę złotych, a mieć nowy nieużywany produkt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też doszłam do wniosku, że wolę kupować bez promocji... :)

      Usuń
  3. W połowie tekstu mialam proponowac ci użycie właśnie duealine :)
    Tylko bym nie dawała do całości tylko np wyciągała po trochu i na bieżąco"na świeżo" robiła może było by łatwiej z nim.pracować i byłby fajny intensywny kolor do robienia kreski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam dwa beże i jestem zadowolona, ale taki odcień jest ryzykowny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam inne kolory i jestem z nich zadowolona :)
    Taupe jest moim ulubieńcem do brwi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba ze mną jest coś nie tak, że mi nie odpowiada ;d

      Usuń
  6. Chciałam go kupić, ale w odcieniu beżowym jako baza pod cienie. Jednak nie było u mnie ani jednego... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Dobry pomysł z tą bazą! Chyba muszę tego spróbować :)

      Usuń
  7. Myślałam że okaże się lepszy :)
    Zapraszam do obserwacji naszego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam kolor Creme de nude, stosuję czasem jako bazę pod cienie, ale masz rację - słoiczek jest naprawdę ciężki :( Nie kupiłabym też wymacanego produktu, zachowania osób, które otwierają zafoliowane kosmetyki, woła o pomstę do nieba :( polecam zakup tego produktu na ezebra.pl - dużo taniej, a kosmetyk przychodzi w stanie nienaruszonym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bardziej przekonuję się do zakupów przez internet. Przynajmniej wiem, że otwieram produkt jako pierwsza...

      Usuń
  9. Mam kilka kolorów- także ten. I u mnie nie sprawia tyle problemów. Może Twój był po prostu już zleżały i to dlatego.

    PS. Nie rozumiem o co chodzi z tym, że produkt otwiera się do góry nogami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jest taki zły, bo ktoś już wcześniej go otworzył i proces starzenia już jakiś zaszedł. Chodzi mi o to, że etykieta, którą uważam za "okładkę"/górę słoiczka jest tak jakby na odwrót. Trzymam słoiczek etykietą do góry, a po otwarciu produkt jest tak jakby w zakrętce ;d Nie wiem jak to wytłumaczyć haha :D

      Usuń
  10. Nie zrażaj się Kochana :D!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jako bazy pod cienie używam właśnie Color Tattoo! sprawdza się świetnie i marzę by mieć ich więcej
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie : http://snowarskakarolina.blogspot.com/
    PS: Obserwuję i liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń