wtorek, 2 lutego 2016

HOT i NOT Stycznia

Post, nad którym siedziałam dość długo. Zazwyczaj nie zastanawiam się nad tym, który kosmetyk lubię bardziej czy mniej. Nie doceniam jego zalet. Dopiero pod koniec miesiąca, kiedy przyszedł czas na taki post - otwieram kufer i dokładnie go przeglądam. 
Udało mi się przebrnąć przez całą jego zawartość i umieściłam w tym poście moje ulubione i znienawidzone kosmetyki Stycznia. O niektórych przeczytacie tutaj pierwszy raz.












Jak wyżej wspomniałam, niektóre z kosmetyków, które pojawią się w dzisiejszym rankingu, nie były jeszcze przedstawiane na moim blogu. Jak myślicie? Zaczniemy od tych dobrych czy złych? 


Zebrałam dokładnie 12 produktów, które chciałabym Wam pokazać. Byłoby 13, ale ta jedna sztuka przed chwilą wylądowała na podłodze i się roztrzaskała. Szkoda tylko, że to był kosmetyk z grupy HOT. Mam nadzieję, że uda mi się go odzyskać i wszystko dokładnie Wam opowiem.




Na zdjęciu znajdziemy coś od Ziaji, pomadki do ust Wibo i Freedom Makeup, podkłady Maybelline i Rimmel, uniwersalny Krem Nivea, suchy szampon, korektor, paletę Makeup Revolution i tusz.



Zacznę od przyjemniejszej części posta, czyli od kosmetyków, które zaliczyłam do grupy HOT! Znajdziemy tutaj 9 rzeczy:


1. Najsłynniejszy krem świata, najbardziej uniwersalny - krem Nivea. Zaliczyłam go do ulubieńców, ponieważ mimo tego, że ja go nie używam... Używa go mój chłopak. Od kiedy zastąpiłam go kremem Ziaja (co równa się z wyjęciem go z kosmetyczki i położeniem na łazienkowej półce), mój chłopak namiętnie go używa. Ja już mniej, ale nadal i oboje jesteśmy z niego zadowoleni. Nic tak doraźnie nie pomaga przy podrażnieniach i suchości skóry jak on.




2. Czas na mój krem - Ziaja krem nagietek - jest moim ulubieńcem, bo po przejściach z podkładem Affinimat (zobaczycie go niżej) uratował skórę mojej twarzy od przesuszenia. Lubię efekt nawilżenia, który daje. Ma genialny zapach. Niedługo będziecie mogli przeczytać o nim na blogu. W poczekalni wpisowej siedzi recenzja tego cuda.




3. Czas na pozostałą część ciała. Skoro był krem do twarzy, to czas na wygładzenie skóry całego ciała - cukrowy peeling Ziaja. Nie jest tylko moim ulubieńcem, bo w najnowszym numerze Glamour jest opisany jako MUST HAVE, dlatego miałam nosa, że go kupiłam! Wszystko co o nim wiem i myślę, znajdziecie TUTAJ.




4. Pomadka od Freedom Makeup, w odcieniu "117 Make Me Crazy" - zauważyłam, że to tej pomadki używałam najczęściej w tym miesiącu. Osobny post o tej i innych pomadkach Freedom Makeup możecie przeczytać TUTAJ.




5. Suchy szampon Batiste - nie jest to nowość, ale zauważyłam, że w tym miesiącu kilka razy mnie uratował. Dlatego właśni znalazło się dla niego miejsce w grupie HOT. Nie zawsze używam tej samej wersji, ale zawsze z tej firmy. Jakoś tak się do niej przywiązałam.




6. Korektor Manhattan - to maleństwo w sztyfcie czasami ratuje mnie od posiadania czerwonych diodek na środku czoła czy brody. Zdecydowanie musi się tutaj znaleźć! Jeśli chcecie iedzieć o nim więcej, to wszystkie informacje znajdziecie TUTAJ.




7. Ta pomadka, to mój najnowszy zakup, ale już wiem, że jest ulubieńcem! Pomadka Wet'n'Wild w kolorze Cherry Bomb. Już dawno szukałam takiego koloru. Kolor wiśniowo - bordowy, po nałożeniu na usta mega intensywny. Uwielbiam go! Do tego cena jest zawrotna - coś koło 10 złotych. Aż żal nie kupić, prawda?




8. Chodziłam po drogerii ponad 40 minut i smarowałam się każdym jasnym podkładem. Jedynym odpowiednim dla mnie (chociaż i tak minimalnie za ciemnym) okazał się podkład Match Perfection od Rimmel. Sprawia, że niedoskonałości są zakryte, skóra staje się delikatnie miękka i aksamitna, a do tego zapach jest świetny - lekko cytrynowy! Łatwo się go rozprowadza i wystarczy n iewielka ilość żeby zobaczyć efekt. Niedługo powstanie o nim osobny post!




9. Ostatnie miejsce zajmuje paleta Beyond Flawless od Makeup Revolution , która ostatnio bardzo często pojawia się u mnie w makijażu oczu. Zakochałam się w jej kolorach mimo tego, że nie znosiłam połyskujących cieni do powiek! Uwielbiam ją już drugi miesiąc! Moje "ochy" i "achy" na jej temat możecie przeczytać TUTAJ






Czas na zdecydowane NOT! Znalazło się tutaj kilka produktów, które aktualnie znajdują się w najciemniejszym i najmniej dostępnym miejscu w kufrze... Żebym już nie trafiła na nie ;)


1. Post o tym produkcie pojawi się na blogu już niedługo. Pomadkę od Wibo zaliczyłam do NOT, ponieważ jest zbyt twarda żeby nałożyć ją pędzlem, a bezpośrednio z opakowania nie lubię nakładać. Do tego kolor po nałożeniu nie jest tak intensywny jak w opakowaniu. 




2. Kolejny produkt, to mascara Miss Sporty, której pisałam już TUTAJ Gdyby nie to, że ma fajną szczoteczkę, którą łatwo nakłada się produkt... Już dawno bym się jej pozbyła. W ciągu dnia odbija się na skórze!




3. Ostatnie NOT jest najgorsze. Podkład AffiniMat od Maybelline zrobił wielką masakrę na mojej skórze. Wysusza, podkreśla skórki i robi smugi - resztę minusów przeczytacie TUTAJ.





To już wszystkie produkty w dzisiejszym rankingu. Ciekawa jestem czy w któryś z nich znajdzie się też w lutowym HOT i NOT :)


Mam nadzieję, że na te dobre kosmetyki zwróciłam Waszą uwagę, a od tych złych ją odwróciłam. Jak jest z Wami? Macie swoich ulubieńców stycznia?

8 komentarzy:

  1. Zaciekawiła mnie ta paletka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nic z wersji not :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, że też się przywiązałam do suchych szamponów. Bardzo dobry pomysł ktoś miał :) Używam też tych z basiste. Paletka ma piękne kolory! Bardzo "moje", że tak to ujmę. Akurat tego podkładu Maybelline nie miałam ale miałam ten Affiniton zwykły i też bardzo, bardzo się z nim NIE polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat zwykły Affinitone lubiłam :)

      Usuń
  4. Z AffiniMatem mam podobną relacje a raczej jej brak... jest okropny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Nie wiem jak ktoś go może jeszcze kupować...

      Usuń