czwartek, 7 stycznia 2016

Paleta I Heart Makeup "Go! To the City"

 Paleta I Heart Makeup "Go! To the City" składa się z sześciu cieni do powiek, dwóch odcieni różu i rozświetlacza. Znajdziemy tu pięć połyskujących cieni i jeden matowy. Połączenie kilku kosmetyków w jednej palecie jest ostatnio popularne. Praktycznie każda firma stworzyła swoją paletę rozświetlaczy, bronzerów i róży, ale paleta róży, rozświetlacza i cieni? Co Wy na to?













 I Heart Makeup "Go! To the City" 

Tym razem nie znajdziemy w palecie ciekawych nazw cieni i nie znajdziemy też lusterka. Mamy za to okrągłe opakowanie z sześcioma cieniami do powiek, dwoma różami i rozświetlaczem. 
Jeden cień jest matowy (w kolorze kości słoniowej), a pozostałe to połyskujące cienie w zgaszonych odcieniach. Mamy tutaj: fiolet grafit, butelkową zieleń, granat i brąz. Róże dzielą się na odcień brzoskwiniowy oraz typowy pink i na koniec rozświetlacz.

Opakowanie jest dość solidne i wcale nie przeszkadza mi, że nie ma tutaj lusterka, ponieważ posiadam je już w każdej innej palecie. Jeśli chodzi o zamknięcie palety, to czasami mam problem z jej otwarciem. Może to kwestia tego, że zatrzask się jeszcze "nie wyrobił", a z czasem będzie lepiej. 


Wszystko fajnie, ale nie jestem przekonana co do połączenia tych kosmetyków w jednej palecie. Bardziej pasowałby mi tutaj bronzer niż cienie, ale ok! Mam coś nowego! 






Jestem zadowolona z jedynego matowego cienia w tej palecie - czyli kości słoniowej. Jest idealny jako baza pod inne cienie, rozświetlenie kącika czy pomoc w blendowaniu cieni. 

Jeśli chodzi o rozświetlacz, to jest bardzo delikatny. Nie ma wielu drobinek i nie błyszczy się jakoś specjalnie, co dla mnie jest plusem, bo lubię mat i jeśli już rozświetlać, to z umiarem.

Gdybym miała wybierać, który odcień różu bardziej mi odpowiada, na pewno wybrałabym ten brzoskwiniowy. Lubię właśnie takie odcienie. Żeby nabrać róż na pędzel, trzeba się lekko napracować, bo są troszkę za twarde. Nie jest to jakiś duży problem, bo przecież lepiej mniej, a kilka razy niż raz, a za dużo.

Pozostałe pięć cieni do powiek z tej palety pozostawiają trochę do życzenia. Jeśli chcemy uzyskać efekt poświaty, to nie jest potrzebna nam żadna baza. Gdy zależy nam na mocnym efekcie i dokładnym odwzorowaniu koloru z palety na oku - musimy pod cień dać bazę. Mi najlepiej sprawdza się odrobina białej, bo fajnie podbija kolor. Trzeba jednak z nią uważać i dokładnie wklepywać kolor, żeby nie prześwitywała.


Swatche cieni (wyżej bez bazy, a pod nimi z bazą):





Rozświetlacz i róże też położyłam między cieniami na bazie, ponieważ wydaje mi się, że nadają się na powiekę tak samo jak cienie ;) A Wy co myślicie?


(Cena palety, to 20PLN)


Macie już swój ulubiony kolor w tej palecie? Mój to zdecydowanie granat. Na powiece wygląda pięknie ;) 



Niedługo przedstawię Wam drugą paletę z tej serii "Go to Hell!", ale wcześniej zapraszam na makijaż stworzony przy użyciu palety z tego posta.
Mam nadzieję, że zajrzycie!

5 komentarzy:

  1. No pigmentacja jest całkiem niezła :) mi podoba się ten drugi, patrząc od lewej kolor :) Jakoś najbardziej odnajduje się w brązach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kolor jest fajny. Mieni się trochę na miedziano :3

      Usuń
  2. Fajnie wygląda ta paletka, choć szkoda, że nie wszystkie kolory są dopracowane.
    Szczególnie podobają mi się te najciemniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ;( Ale i tak ją lubię ;)

      Usuń